Analizuję temat – kryzys w handlu.
Związkowcy ogłosili strajk ostrzegawczy w sieci marketów Kaufland, domagając się 1200 zł brutto podwyżki oraz poprawy warunków pracy. Ale do protestu szybko zaczynają dołączać pracownicy z innych sieci, takich jak Biedronka, Dino, Aldi czy Rossmann. Więc na horyzoncie mamy potencjalny strajk całej branży.
Ale czy rzeczywiście pensje i warunki pracy są aż tak złe?
Kryzys w handlu – Spójrzmy na cyfry
W 2025 r. wynagrodzenia sprzedawców–kasjerów w sieci Kaufland wynoszą od 5100 do 6000 zł brutto (uwzględniając dodatek motywacyjny), czyli od 3800 do 4400 zł na rękę. Do tego dochodzą benefity, takie jak pakiet zdrowotny i sportowy, bony świąteczne czy nagrody jubileuszowe oraz inne.
Czyli na stole mamy średnio około 4000 zł na rękę za pracę, w której są ciągłe braki kadrowe, co oznacza, że pracownicy muszą pracować szybciej i przejmować dodatkowe obowiązki. Do tego dochodzi praca od bladego świtu do późnej nocy, plus soboty. A ograniczona automatyzacja w wielu obszarach niestety wymaga od pracowników ciężkiej pracy fizycznej.
O trudnej sytuacji w branży mówią też inne związki, a biorąc pod uwagę, że w grudniu mamy trzy niedziele pracujące, nie poprawia to nastrojów wśród protestujących.
Na obecnym etapie prowadzony jest proces mediacji, a najbliższe tygodnie pokażą, czy uda się wypracować zadowalający kompromis.
A Wy co sądzicie o tej sytuacji – jesteście za podwyżkami dla pracowników czy uważacie że strajk w grudniu to fatalny pomysł?



